Locket of Hogwart
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
niedziela, 2 sierpnia 2015
Zamykam
Powiem wam coś... Szczerego.
Zamykam i zmykam...
...tak, nie będę tęsknić...
...dorosłam....
...pod wzdlędem emocjonalnym...
...chcesz wiedzieć o co chodzi?...
...napisz...
...albo sama powiem...
....albo nie...
Nie mówcie będę tęsknić,
nie piszcie będę ryczeć...
i tak mam to w dupie...
Żegnajcie
Do niezobaczenia
:P
xD
Zamykam i zmykam...
...tak, nie będę tęsknić...
...dorosłam....
...pod wzdlędem emocjonalnym...
...chcesz wiedzieć o co chodzi?...
...albo sama powiem...
....albo nie...
Nie mówcie będę tęsknić,
nie piszcie będę ryczeć...
i tak mam to w dupie...
Żegnajcie
Do niezobaczenia
:P
xD
środa, 15 lipca 2015
Od Victorii do Jessicy
Zastanowiłam się chwilę nad tym czy mam sobie odejść bez słowa, czy też
rzucić na dziewczynę jakieś niewybaczalne zaklęcie. Ciotka mi kiedyś o
nich mówiła. Rozmyśliłam się, bo nie chciałam być na pierwszym roku
wywalona z Hogwartu za używanie zakazanych zaklęć.
- Po pierwsze, jestem dla Ciebie miła, więc uszanuj to, bo nie często się to zdarza, a po drugie mamy poznać Nieśmiałki...jeśli jakieś znajdziemy. -mruknęłam do siebie.
Jassica zmierzyła mnie wzrokiem, po czym ruszyłyśmy za innymi uczniami i nauczycielem. Szliśmy w głąb lasu. Nagle się zatrzymaliśmy.
- Teraz się rozdzielimy. Każda para, ma za zadanie odszukać Nieśmiałka i spróbować go przekonać, że nie jesteśmy zagrożeniem. Niektóre z nich boją się nas...Trzeba podchodzić do nich powoli, bez gwałtownych ruchów, bo się spłoszą. W innym wypadku zaatakują. Gdy ktoś zagraża im lub chronionemu przez nie drzewu, potrafią być agresywne.
- Skoro, mogą zrobić komuś krzywdę to po co mamy ich szukać. -spytała nagle jakaś dziewczyna z Gryffindoru.
- Po to, żeby wiedziały, że nie stwarzamy dla nich zagrożenia. No i może uda się komuś, przekonać jednego do siebie.
Gryffonka przewróciła oczami i złapała za rękę jakąś dziewczynę, po czym pociągnęła ją za sobą. Odwróciłam się do Jassicy i kiwnęłam głową na znak, abyśmy wróciły. Reszta uczni, również poszła parami przed siebie szukać stworzeń.
Szłam przez jakiś czas z Jassicą w milczeniu. W końcu dziewczyna odezwała się.
- Patrz tam -wskazała palcem na cienką gałąź drzewa.
Nie widziałam tam nic, ale gdy się dokładniej przyjrzałam zobaczyłam małego Nieśmiałka.
<Jassica?>
- Po pierwsze, jestem dla Ciebie miła, więc uszanuj to, bo nie często się to zdarza, a po drugie mamy poznać Nieśmiałki...jeśli jakieś znajdziemy. -mruknęłam do siebie.
Jassica zmierzyła mnie wzrokiem, po czym ruszyłyśmy za innymi uczniami i nauczycielem. Szliśmy w głąb lasu. Nagle się zatrzymaliśmy.
- Teraz się rozdzielimy. Każda para, ma za zadanie odszukać Nieśmiałka i spróbować go przekonać, że nie jesteśmy zagrożeniem. Niektóre z nich boją się nas...Trzeba podchodzić do nich powoli, bez gwałtownych ruchów, bo się spłoszą. W innym wypadku zaatakują. Gdy ktoś zagraża im lub chronionemu przez nie drzewu, potrafią być agresywne.
- Skoro, mogą zrobić komuś krzywdę to po co mamy ich szukać. -spytała nagle jakaś dziewczyna z Gryffindoru.
- Po to, żeby wiedziały, że nie stwarzamy dla nich zagrożenia. No i może uda się komuś, przekonać jednego do siebie.
Gryffonka przewróciła oczami i złapała za rękę jakąś dziewczynę, po czym pociągnęła ją za sobą. Odwróciłam się do Jassicy i kiwnęłam głową na znak, abyśmy wróciły. Reszta uczni, również poszła parami przed siebie szukać stworzeń.
Szłam przez jakiś czas z Jassicą w milczeniu. W końcu dziewczyna odezwała się.
- Patrz tam -wskazała palcem na cienką gałąź drzewa.
Nie widziałam tam nic, ale gdy się dokładniej przyjrzałam zobaczyłam małego Nieśmiałka.
<Jassica?>
Od Selene do John'a
- Nie, nie mam zamiaru go zamęczyć.
Po chwili dotarliśmy do naszego przedziału.
- Masz może jakiś pomysł, jak uzyskasz informacje od Profesora Lupina?
- Oprócz ciągłego naprzykrzania mu się, to nie. Lecz coś wymyślę.
Nagle do naszego przedziału podeszła jakaś dziewczyna.
- Przebierzcie się w szkolne szaty. Dojeżdżamy do Hogwartu.
Po chwili zniknęła, pewnie poszła dalej.
~~~ • ~~~
Wysiedliśmy z pociągu.
- Pierwszoroczni do mnie!
Podeszliśmy do jakiegoś półolbrzyma.
- Jestem Hagrid,gajowy Hogwartu.
- A ja Drakon. - Odpowiedział jakiś chłopak.
Po chwili wsiedliśmy do łódek. Po jakimś czasie dopłynęliśmy do Hogwartu. Czekała tam na nas, chyba, jakaś nauczycielka.
- Witajcie w Hogwarcie! Jestem Profesor Minerwa McGonagall. Za chwilę zostaniecie przydzieleni do jednego z czterech domów. Są to: Gryffindor, Ravenclaw, Hufflepuff i Slytherin.
Po chwili weszliśmy do Wielkiej Sali. Przyszliśmy na sam początek sali. Przed stołem nauczycieli stał stołek, a na nim czapka.
- Będę wyczytywać wasze imiona, a wywołana osoba usiądzie na tym krześle i założy Tiarę Przydziału. - Podniosła czapkę do góry i spojrzała na listę. - Black, Selene.
Nie no, czemu ZAWSZE muszę być pierwsza? Odrobinę nerwowa podeszłam do Profesor McGonagall, usiadłam na stołku i pozwoliłam sobie założyć Tiarę Przydziału.
Gdzie mnie przydzieli? Będę jak PRAWIE każdy Black, czy może geny ojca zwyciężą i będę drugim Black'iem w historii, który nie został przydzielony do Slytherin'u. Po chwili z moich myśli wyrwał mnie głos Tiary.
- Gryffindor!
Zaszokowana zdjęłam Tiarę i podeszłam do stołu Gryfonów, gdzie usiadłam na jednym z wolnych miejsc. Spojrzałam ukradkiem na Profesora Lupina (również był zaszokowany) , a potem przeniosłam mój wzrok na John'a.
John?
Po chwili dotarliśmy do naszego przedziału.
- Masz może jakiś pomysł, jak uzyskasz informacje od Profesora Lupina?
- Oprócz ciągłego naprzykrzania mu się, to nie. Lecz coś wymyślę.
Nagle do naszego przedziału podeszła jakaś dziewczyna.
- Przebierzcie się w szkolne szaty. Dojeżdżamy do Hogwartu.
Po chwili zniknęła, pewnie poszła dalej.
~~~ • ~~~
Wysiedliśmy z pociągu.
- Pierwszoroczni do mnie!
Podeszliśmy do jakiegoś półolbrzyma.
- Jestem Hagrid,gajowy Hogwartu.
- A ja Drakon. - Odpowiedział jakiś chłopak.
Po chwili wsiedliśmy do łódek. Po jakimś czasie dopłynęliśmy do Hogwartu. Czekała tam na nas, chyba, jakaś nauczycielka.
- Witajcie w Hogwarcie! Jestem Profesor Minerwa McGonagall. Za chwilę zostaniecie przydzieleni do jednego z czterech domów. Są to: Gryffindor, Ravenclaw, Hufflepuff i Slytherin.
Po chwili weszliśmy do Wielkiej Sali. Przyszliśmy na sam początek sali. Przed stołem nauczycieli stał stołek, a na nim czapka.
- Będę wyczytywać wasze imiona, a wywołana osoba usiądzie na tym krześle i założy Tiarę Przydziału. - Podniosła czapkę do góry i spojrzała na listę. - Black, Selene.
Nie no, czemu ZAWSZE muszę być pierwsza? Odrobinę nerwowa podeszłam do Profesor McGonagall, usiadłam na stołku i pozwoliłam sobie założyć Tiarę Przydziału.
Gdzie mnie przydzieli? Będę jak PRAWIE każdy Black, czy może geny ojca zwyciężą i będę drugim Black'iem w historii, który nie został przydzielony do Slytherin'u. Po chwili z moich myśli wyrwał mnie głos Tiary.
- Gryffindor!
Zaszokowana zdjęłam Tiarę i podeszłam do stołu Gryfonów, gdzie usiadłam na jednym z wolnych miejsc. Spojrzałam ukradkiem na Profesora Lupina (również był zaszokowany) , a potem przeniosłam mój wzrok na John'a.
John?
wtorek, 14 lipca 2015
Nowa uczennica - Reticentia Giaccon
"We carry these things inside us that no one else can see they hold us down like anchours they drown us out at sea."
Imię & nazwisko: Reticentia (- milczenie, zamknięcie) Giaccon
Wiek: 11 lat
Klasa: kl. I
Płeć: Kobieta
Charakter: Reticentia jest osobą niezwykle przyjazną i bezinteresowną. Uwielbia swoje towarzystwo więc na pewno nie znajdziesz jej przy tłumie ludzi, czy też na wielkich wydarzeniach. Lubi ludzi wygadanych ze względu na możliwość nie odzywania się w towarzystwie. Większość czasu spędza w towarzystwie ciekawych, starych ksiąg magi (Tak jest kujonem), a nauka idzie jej bardzo łatwo ze względu na jej Pamięć Długotrwałą. Dziewczyna potrafi zapamiętać wszystko co tylko ją zainteresuje i przyda się w życiu, dlatego nigdy nie popełnia tego samego błędu. Retic nie raz udowodni swoją bystrość, kreatywność czy roztropność.
Uwielbia tworzyć, a jej kreatywność nie zna granic.
Każda decyzja dziewczyny zostaje obmyślana, a po sekundowej kalkulacji umysłowej Reticentia jest gotowa do wyboru, czyli każdy wybór "prowadzi" rozsądek.
Uczennica stara się być ostrożna, odpowiedzialna i śmiała, lecz z tym ostatnim nie za dobrze jej wychodzi.
Przez całe swoje dzieciństwo nie była akceptowana przez rówieśników co spowodowało, że stara się bronić i pomagać skrzywdzonym przez społeczeństwo.
Została wychowana w pobożnym domu więc uczciwość i uprzejmość to podstawowe filary jej życia.
Od Reticen tryska dobroć i niesamowita wrażliwość, która nie raz uroniła łzę w ciele dziewczyny z powodu np. Rozjechanego zwierzęcia, którego dziewczyna potrafi... pochować.
Co dziwne strach nie paraliżuje dziewczyny lecz pobudza ją do działania.
Po jej zachowaniu można zauważyć jej ostrożność w każdym jej geście, dlaczego? Nie wiem.
Aparycja: Reticentia to blond-włosa i niebiesko oka dziewica, o dziwnym spojrzeniu na świat spod tej grzywki, dość nieśmiałym. Po jej chodzie i mocnym uścisku ksiąg można wnioskować, że złote jedwabne włosy pełnią rolę płotu odgradzającego ją od społeczeństwa.
Reticentia często nosi za duże na nią swetry, które zakrywają jej drobne palce oraz tyłek.
Blada jak pergamin cera dumnie pokazuje piegi dziewczyny. Piegi to jedyny obiekt jaki lubi w sobie Retic.
Dom: Ravenclaw
Różdżka: 8 cali, jarzębina, łuska ramory
Patronus: Sowa
Sterujący: Shinomone
Od Marisy do William'a
To był mój pierwszy dzień w nowej szkole, chciałam zdobyć przyjaciół, ale
ponieważ byłam onieśmielona nową sytuacją na przerwie kręciłam się bez
celu w pobliżu innych bawiących się nowych koleżanek i kolegów. Magle
potknęłam się na korzeniu wystającym nad siemię i już miałam upaść
kiedy on mnie złapał. Był przystojny i miał jedno oko fioletowe, a drugie
pomarańczowe. Od razu mi się spodobał, to znaczy widziałam go wcześniej,
ale ani razu nim nie rozmawiałam. Złapał mnie i popatrzył mi prosto w
oczy, poczułam motyle w brzuchu.
- Cześć - powiedziałam nieśmiało i uśmiechnęłam się. - Dzięki za złapanie - w tym momencie zrobiłam się cała czerwona.
William?
- Cześć - powiedziałam nieśmiało i uśmiechnęłam się. - Dzięki za złapanie - w tym momencie zrobiłam się cała czerwona.
William?
Nowy uczeń - Nathaniel Cassel
"Słowa to tylko słowa. Rzadko zawracają z drogi kogoś, kto tego nie chce"
Imię & nazwisko: Nathaniel Cassel
Wiek: 11 lat
Klasa: kl. I
Płeć: Mężczyzna
Charakter: Nathaniel to typ samotnika. Uchodzi za tajemniczego, nic o sobie nie mówi. Zawsze odseparowany od wszystkich trzyma się gdzieś z boku. Nie lubi być w centrum uwagi, źle się wtedy czuje. Dość duży ignorant. Możesz do niego mówić, a on albo nie będzie Cię słuchał albo po prostu sobie pójdzie jakby nigdy nic. Jeśli już dojdzie do rozmowy to chamski i arogancki. Przez to nikt nie chce z nim rozmawiać i to mu pasuje. Jest jednak osobą bardzo inteligentom, pomysłową, a nawet przebiegłą. Zawsze potrafi znaleźć wyjście nawet z najgorszej sytuacji. Do tego zawsze nieraz jako jedyny zachowuje zimną krew. Zdarza się, że komuś pomaga, ale tak by ten ktoś się o tym nie dowiedział. Wszystkie swoje emocje kryje za "kamienną maską" obojętności. Nigdy nie narzeka bo zbytnio nie ma komu. Zdążył już trochę przeżyć i nauczył się, że nie warto komuś ufać. Wszyscy ranią. Jedyne co można o nim w miarę dobrego powiedzieć to, że jest świetnym słuchaczem (o ile najpierw nie wystraszy cię swoją osobowością) potrafi wysłuchać i zrozumieć. Właśnie bardzo wiele potrafi zrozumieć. Jest dość poważny i wie kiedy odpuścić by i tak dojść do swojego celu.
Aparycja: No więc jest dopiero wchodzi w okres dojrzewania. Jest dość niski chociaż jak na ten wiek to zbytnio nie odstaje od normalnych osób. Do tego raczej chudy. Przez swoją budowę jest zazwyczaj niezauważany. Ma blond czuprynę niespecjalnie zajmuje się jej układaniem do tego niebieskie oczy. Niektórzy mówią, że potrafi nimi zamrozić inni, że zahipnotyzować.
Dom: Slytherin
Różdżka: 11 cali, jesion, róg garboroga
Patronus: Lis
Sterujący: Tiger9799
Wiek: 11 lat
Klasa: kl. I
Płeć: Mężczyzna
Charakter: Nathaniel to typ samotnika. Uchodzi za tajemniczego, nic o sobie nie mówi. Zawsze odseparowany od wszystkich trzyma się gdzieś z boku. Nie lubi być w centrum uwagi, źle się wtedy czuje. Dość duży ignorant. Możesz do niego mówić, a on albo nie będzie Cię słuchał albo po prostu sobie pójdzie jakby nigdy nic. Jeśli już dojdzie do rozmowy to chamski i arogancki. Przez to nikt nie chce z nim rozmawiać i to mu pasuje. Jest jednak osobą bardzo inteligentom, pomysłową, a nawet przebiegłą. Zawsze potrafi znaleźć wyjście nawet z najgorszej sytuacji. Do tego zawsze nieraz jako jedyny zachowuje zimną krew. Zdarza się, że komuś pomaga, ale tak by ten ktoś się o tym nie dowiedział. Wszystkie swoje emocje kryje za "kamienną maską" obojętności. Nigdy nie narzeka bo zbytnio nie ma komu. Zdążył już trochę przeżyć i nauczył się, że nie warto komuś ufać. Wszyscy ranią. Jedyne co można o nim w miarę dobrego powiedzieć to, że jest świetnym słuchaczem (o ile najpierw nie wystraszy cię swoją osobowością) potrafi wysłuchać i zrozumieć. Właśnie bardzo wiele potrafi zrozumieć. Jest dość poważny i wie kiedy odpuścić by i tak dojść do swojego celu.
Aparycja: No więc jest dopiero wchodzi w okres dojrzewania. Jest dość niski chociaż jak na ten wiek to zbytnio nie odstaje od normalnych osób. Do tego raczej chudy. Przez swoją budowę jest zazwyczaj niezauważany. Ma blond czuprynę niespecjalnie zajmuje się jej układaniem do tego niebieskie oczy. Niektórzy mówią, że potrafi nimi zamrozić inni, że zahipnotyzować.
Dom: Slytherin
Różdżka: 11 cali, jesion, róg garboroga
Patronus: Lis
Sterujący: Tiger9799
Subskrybuj:
Posty (Atom)