środa, 15 lipca 2015

Od Victorii do Jessicy

Zastanowiłam się chwilę nad tym czy mam sobie odejść bez słowa, czy też rzucić na dziewczynę jakieś niewybaczalne zaklęcie. Ciotka mi kiedyś o nich mówiła. Rozmyśliłam się, bo nie chciałam być na pierwszym roku wywalona z Hogwartu za używanie zakazanych zaklęć.
- Po pierwsze, jestem dla Ciebie miła, więc uszanuj to, bo nie często się to zdarza, a po drugie mamy poznać Nieśmiałki...jeśli jakieś znajdziemy. -mruknęłam do siebie.
Jassica zmierzyła mnie wzrokiem, po czym ruszyłyśmy za innymi uczniami i nauczycielem. Szliśmy w głąb lasu. Nagle się zatrzymaliśmy.
- Teraz się rozdzielimy. Każda para, ma za zadanie odszukać Nieśmiałka i spróbować go przekonać, że nie jesteśmy zagrożeniem. Niektóre z nich boją się nas...Trzeba podchodzić do nich powoli, bez gwałtownych ruchów, bo się spłoszą. W innym wypadku zaatakują. Gdy ktoś zagraża im lub chronionemu przez nie drzewu, potrafią być agresywne.
- Skoro, mogą zrobić komuś krzywdę to po co mamy ich szukać. -spytała nagle jakaś dziewczyna z Gryffindoru.
- Po to, żeby wiedziały, że nie stwarzamy dla nich zagrożenia. No i może uda się komuś, przekonać jednego do siebie.
Gryffonka przewróciła oczami i złapała za rękę jakąś dziewczynę, po czym pociągnęła ją za sobą. Odwróciłam się do Jassicy i kiwnęłam głową na znak, abyśmy wróciły. Reszta uczni, również poszła parami przed siebie szukać stworzeń.
Szłam przez jakiś czas z Jassicą w milczeniu. W końcu dziewczyna odezwała się.
- Patrz tam -wskazała palcem na cienką gałąź drzewa.
Nie widziałam tam nic, ale gdy się dokładniej przyjrzałam zobaczyłam małego Nieśmiałka.

<Jassica?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz