Byłam smutna, radosna i ciekawa. Smutna, ponieważ boje się, że będzie
tam jak w mojej poprzedniej szkole. Radosna, dlatego, że mogłam
spokojnie opóścić moją głupią szkołę. Ciekawa byłam bardzo. To wszystko
spinało na dodatek podniecenie. Wsiadłam do wagonu w którym było
najmniej ludzi. Akurat zajęłam najlepsze miejsce- przy oknie. Może ta
podróż nie będzie taka zła. Kiedu myślałam, że już nikt nie zmieści się
już w tym pociągu, do wagonu wszedł wysoki chłopiec. Miał jasną cerę i
jasne włosy. Również posiadał duże oczy, tylko niebieskie. Spytał się
czy może usiąść. Odpowiedziałam, że tak. Zajął miejsce naprzeciwko mnie.
Wciąż patrzyłam w okno. Widok był brzydki. Rodzice żegnający swoje
pociechy.
-Jak masz na imię?- Pytanie mnie nie zdziwiło. Każda normalna osoba która chciałaby zacząć rozmowę spytała by się o to.
-Elisabeth
-Ja mam na imię Gabriel. Jedziesz do Hogwartu?- Pomysły mu się skończyły, czy co?
-Jak chyba każdy w tym pociągu.- Widok się nie zmieniał. Pociąg nie miał
zamiaru ruszyć. Gabriel powiedział coś dosyć głośno, ale za cicho aby
przebić się przez gwar panujący na peronie i w naszym środku transportu
do nowej szkoły.
- Co ty tam takiego widzisz? Ciągle gapisz się w okno? Nie masz
ciekawszego zajęcia?- mój wzrok powrócił na chłopaka. Ciągle na mnie
patrzył. Może lepiej będzie dla mnie poznać kogoś? Chyba tak.
-No nie wiem. Chciałabym aby pociąg już ruszył.- Na twarzy Gabriela
pojawił się uśmiech. Odwzajęmniłam go bladym czymś co może troszeczkę go
przypominało.
-Ja też.- Nagle jakby coś wysłuchało nasze pragnienia i pociąg zaczął
trzeszczeć. Znów mój wzrok skierowałam na widok za oknem. Wszystko
powoli zaczęło się przesuwać. Powoli wyjechaliśmy ze stacji na świeże
powietrze. 'Dobra, pamiętaj, znajomość' powiedział mi głos w głowie 'Nie
interesuj się światem za oknem'. Mój wzrok skierowałam na Gabriela.
-Słyszałeś kiedykolwiek coś o Hogwarcie? -Popatrzył na mnie dziwnie, jakby myślał, że podczas tej trasy więcej się już nie odezwę
-Jakieś pogłoski były. Podobno jest tam tyle korytarzy, że nikt ich
jeszcze nie zliczył.- Mówił podekscytowany- A ty słyszałaś coś o nim
bardziej tajemniczego?
-Niestety nie.- Przez całą podróż rozmawialiśmy o naszej nowej szkole.
Kiedy nasza podróż pociągiem się skończyła wsiedliśmy na stacji.
Przywitał nas gajowy Hagrid. Poszliśmy za nim do łódek. Starałam się nie
odchodzić zbytnio od Gabriela. Kiedy dopłyneliśmy do brzegu
zaprowadzono nas do wielkiej sali. Wtedy wśród innych pierwszorocznych
zagubiłam jedyną osobę którą znam. Ceremonia się zaczęła. Na stołku
leżała czapka. To chyba było to coś, co przydziela do domów. Czapka się
poruszyła i zaczęła wygłaszać mowę. Uważnie słuchałam. Była na temat
domów w Hogwarcie. Kiedy skończyła pani profesor MacGonagal, która
wcześniej nam się przedstawiła, wyjaśliła, że kapelusz to jest tiara
przydziału, a osoby które wyczyta podeszły do niej.
-Gabriel Kennedy.- powiedziała dostojnym głosem. Z tłumu wyszedł mój
znajomy. Teraz dopiero zauważyłam, że w pociągu zaczęłam się z nim czuć
bardziej swobodnie.
<Gabriel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz