piątek, 10 lipca 2015

Od Elisabeth do Gabriela

Byłam smutna, radosna i ciekawa. Smutna, ponieważ boje się, że będzie tam jak w mojej poprzedniej szkole. Radosna, dlatego, że mogłam spokojnie opóścić moją głupią szkołę. Ciekawa byłam bardzo. To wszystko spinało na dodatek podniecenie. Wsiadłam do wagonu w którym było najmniej ludzi. Akurat zajęłam najlepsze miejsce- przy oknie. Może ta podróż nie będzie taka zła. Kiedu myślałam, że już nikt nie zmieści się już w tym pociągu, do wagonu wszedł wysoki chłopiec. Miał jasną cerę i jasne włosy. Również posiadał duże oczy, tylko niebieskie. Spytał się czy może usiąść. Odpowiedziałam, że tak. Zajął miejsce naprzeciwko mnie. Wciąż patrzyłam w okno. Widok był brzydki. Rodzice żegnający swoje pociechy.
-Jak masz na imię?- Pytanie mnie nie zdziwiło. Każda normalna osoba która chciałaby zacząć rozmowę spytała by się o to.
-Elisabeth
-Ja mam na imię Gabriel. Jedziesz do Hogwartu?- Pomysły mu się skończyły, czy co?
-Jak chyba każdy w tym pociągu.- Widok się nie zmieniał. Pociąg nie miał zamiaru ruszyć. Gabriel powiedział coś dosyć głośno, ale za cicho aby przebić się przez gwar panujący na peronie i w naszym środku transportu do nowej szkoły.
 - Co ty tam takiego widzisz? Ciągle gapisz się w okno? Nie masz ciekawszego zajęcia?-  mój wzrok powrócił na chłopaka. Ciągle na mnie patrzył. Może lepiej będzie dla mnie poznać kogoś? Chyba tak.
-No nie wiem. Chciałabym aby pociąg już ruszył.- Na twarzy Gabriela pojawił się uśmiech. Odwzajęmniłam go bladym czymś co może troszeczkę go przypominało.
-Ja też.- Nagle jakby coś wysłuchało nasze pragnienia i pociąg zaczął trzeszczeć. Znów mój wzrok skierowałam na widok za oknem. Wszystko powoli zaczęło się przesuwać. Powoli wyjechaliśmy ze stacji na świeże powietrze. 'Dobra, pamiętaj, znajomość' powiedział mi głos w głowie 'Nie interesuj się światem za oknem'. Mój wzrok skierowałam na Gabriela.
-Słyszałeś kiedykolwiek coś o Hogwarcie? -Popatrzył na mnie dziwnie, jakby myślał, że podczas tej trasy więcej się już nie odezwę
-Jakieś pogłoski były. Podobno jest tam tyle korytarzy, że nikt ich jeszcze nie zliczył.- Mówił podekscytowany- A ty słyszałaś coś o nim bardziej tajemniczego?
-Niestety nie.- Przez całą podróż rozmawialiśmy o naszej nowej szkole. Kiedy nasza podróż pociągiem się skończyła wsiedliśmy na stacji. Przywitał nas gajowy Hagrid. Poszliśmy za nim do łódek. Starałam się nie odchodzić zbytnio od Gabriela. Kiedy dopłyneliśmy do brzegu zaprowadzono nas do wielkiej sali. Wtedy wśród innych pierwszorocznych zagubiłam jedyną osobę którą znam. Ceremonia się zaczęła. Na stołku leżała czapka. To chyba było to coś, co przydziela do domów. Czapka się poruszyła i zaczęła wygłaszać mowę. Uważnie słuchałam. Była na temat domów w Hogwarcie. Kiedy skończyła pani profesor MacGonagal, która wcześniej nam się przedstawiła, wyjaśliła, że kapelusz to jest tiara przydziału, a osoby które wyczyta podeszły do niej.
-Gabriel Kennedy.- powiedziała dostojnym głosem. Z tłumu wyszedł mój znajomy. Teraz dopiero zauważyłam, że w pociągu zaczęłam się z nim czuć bardziej swobodnie.

<Gabriel?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz