Zaczęliśmy się śmiać. Po chwili przypomniałam sobie o kartce pergaminu, którą znalazłam na strychu, a potem spakowałam do torby, gdzie potem włożyłam podręczniki itp. Chwyciłam torbę, otworzyłam, wyjęłam stamtąd zgięty pergamin, a potem zapięłam ją i rzuciłam na podłogę.
- Co to!
- Sama nie wiem. Wygląda jak zwykły pergamin, lecz ja myślę, że to coś innego. Tym bardziej, że znalazłam to na strychu, w kartonie, gdzie są rzeczy mego ojca.
- Mogę zobaczyć?
- Jasne.
Podałam John'owi pergamin. Patrzyłam, jak obracał kartkę. Po chwili ze środka coś wypadło. Pochyliłam się, aby to podnieść. Okazało się, że to zdjęcie. Było tam czterech chłopaków. Dwóch blondynów oraz dwóch brunetów. Najwyższy z nich, chłopak o czarnych włosach, tarmosił drugiemu czarnowłosemu, który nosił okulary, włosy, oraz opieram się na ramieniu jednego z blondynów. Chłopak w okularach nie wyglądał na zadowolonego, że ma tarmoszone włosy i trzymał wyższego od siebie chłopaka za szatę. Drugi z blondynów, a najniższy z chłopaków, śmiał się. Sama nie wiedziałam czemu, ale moją uwagę przykuwał ciąglę najwyższy z przyjaciół. Domyśliłam się, że są przyjaciółmi, bo wrogami ich raczej nazwać nie można by. Nie wiedziałam też z jakiego powodu najwyższy chłopak wydawał mi się znajomy. Po chwili usłyszałam głos John'a.
- Wszystko w porządku?
- Tak, tylko nie wiem czemu, ten chłopak wydaje mi się znajomy?
Wskazałam na najwyższego, na zdjęciu, z chłopaków.
John?
Notka od autora:
1. Tak, wiem, że Mapę Huncwotów mieli Fred i George, a potem Harry, ale "Zasady są po to, aby je łamać."
2. W opisie zdjęcia wzorowałam się na tym fanarcie:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz