czwartek, 9 lipca 2015

Od Selene

Rano wstałam dość wcześnie i natychmiast zaczęłam się szykować. Umyłam się szybko i sprawdziłam czy na pewno mam wszystko. Potem została sprawa najtrudniejsza - w co się ubrać? Po dłuższym zastanowieniu się wybrałam to co zwykle, czyli koszulę w kratkę (tym razem szarą) , jasnoniebieskie jeans'owe spodenki oraz beżowe sandały z frędzlami. Na szyję byłam zawiesiłam naszyjnik z psem. Kiedy uznałam że jestem gotowa zeszłam na dół do salonu. Zastałam tam moją rodzicielkę.
- Gotowa?
- Tak, mamo.
- To przynieś twoje bagaże. Na pewno masz ich pełno. - Zaśmiała się, co, od zamknięcia taty w Azkabanie, nie było częste.
- Oczywiście, że mam ich dużo, przecież jestem Black'iem. - Udawałam oburzoną.
Pobiegłam na górę i weszłam do mojego pokoju. Złapałam totbę z ubraniami (było tam: ok. dwadzieścia koszul, a każda w innym kolorze, dziesięc par krótkich spodenek jeans'owych [w różnych odcieniach] , różowa suknia, naszyjnik z pereł, szata Hogwartu, czarna kurtka skórzana, kozaki z futrem oraz ciuchy na zimę) . Mając jeszcze jedną wolną rękę, wzięłam klatkę z moją sową. Tak obładowana pobiegłam do salonu. Potem położyłam torbę i klatkę na ziemię, a następnie poszłam po drugą, mniejszą torbę, gdzie miałam rzeczy potrzebne w Hogwarcie, t. j. podręczniki, różdżka itp. O ile dobrze pamiętałam miałam tam jeszcze szkicownik i ołówki. Następnie zeszłam na dół.
- To wszystko, Selene?
- Tak.
* ok. godziny później*
- Tylko pamiętaj...
- Tak, mamo. Mam się słuchać nauczycieli, dyrektora i być dla wszystkich miła. A przede wszystkim przestrzegać regulaminu. Ale tak się składa, że "Zasady są po to, aby je łamać. "
- Wykapany Syriusz. - Mama nagle posmutniała, jak zawsze, kiedy wspominała o ojcu.
Nagle usłyszałyśmy:
- Wsiadamy!
Mama mnie uściskała. Chwyciłam torby i klatkę, a potem wsiadłam do pociągu. Mama mi pomachała, a potem zniknęła. Zaczęłam szukać wolnego przedziału. Po kilku minutach poszukiwać znalazłam jakiś. Weszłam tam, ułożyłam torby i klatkę, a następnie usiadłam na siedzeniu. Po chwili drzwi przedziału się otworzyły. Zobaczyłam tam jakiegoś chłopaka.
- Mogę się dosiąść?
- Jasne. A tak przy okazji jestem Selene Black.
(Ktoś?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz