czwartek, 9 lipca 2015

Od Jessicy do William'a

Wróżbiarstwo – dopiero zaczął się rok szkolny, a już wiem, który przedmiot jest NAJGORSZY! Siedziałam na końcu dusznej, ciemnej sali i słuchałam kolejnego, nudnego wykładu.
-Otwórzcie swoje wewnętrzne oko!... - o nie znów ta sama gadka! Boshe! Czy ona nigdy się tym nie znudzi!? A dziś w planie DWIE GODZINY wróżbiarstwa... Próbowałam nawet zasnąć, by skrócić sobie tą mękę, ale prof. Trylawney od razu wywoływała mnie na środek, karząc wywróżyć coś ze szklanej kuli lub fusów od herbaty.
Na drugiej lekcji zrobiło się bardziej... ciekawie. Sami mieliśmy wróżyć z fusów. Dla mnie to i tak były nudy... jednej dziewczynie wywróżyłam słonia w skorupce od jajka, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem. Wreszcie odezwał się wymarzony dzwonek na przerwę.
Jeszcze tylko jedna lekcji i koniec tortur na dziś. Na szczęście były to eliksiry.
- Dziś dobierzecie się w pary i zaczniecie robić Felix Felicis. Kto wie jak inaczej nazywany jest ten eliksir? - spytał Snape. Do odpowiedzi zgłosił się jakiś chłopak też ze Slytherinu.
- Słucham panie...? - odparł Snape zadowolony pewnie z tego, że będzie mógł przydzielić punkty swojemu domu.
- Curtis - odparł chłopak - To inaczej Płynne Szczęście.
- Doskonale - odparł profesor Snape. - pięć punktów dla Slytherinu. Tak więc kontynuując: jest barwy płynnego złota, a nad powierzchnię wyskakują wielkie krople. Jego uwarzenia jest wyjątkowo trudne.Posiada bardzo skomplikowaną formułę, jeden mały błąd może dużo kosztować , a wywar można spożyć dopiero po sześciu miesiącach. Póki działa sprzyja osiąganiu sukcesów we wszystkich poczynaniach. Gdy zażywa się go za często, uderza do głowy, powodując groźną lekkomyślność i przesadne zaufanie do samego siebie. W zbyt dużych dawkach działa jak silna trucizna... To właśnie będzie wasze zadanie na ten semestr.
Nauczyciel zaczął dzielić nas po dwie osoby.
- Panie Curis proszę do... panny Nightmare. - chłopak podszedł do mnie krzywiąc się lekko. Wywróciłam oczami lecz nic nie powiedziałam. W końcu jesteśmy z jednego domu.
- Ile jeszcze do końca lekcji? - spytałam kładąc na ławce kociołek.

William?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz