czwartek, 9 lipca 2015

Od Drakona do Jessicy

Przyszła kolej na mnie. Podszedłem na spokojnie do stolika i usiadłem na nim.. Prosfesor McGonadal nałożyła mi Tiarę na głowie...Nagle usłyszałe cichy głosik w mojej głowie...
"Mhm...Trudne.Bardzo trudne.Mnóstwo odwagi,tak.Umysł też dość tęgi.To prawdziwy talent...och,na na założycieli Hogwartu, tak...i zdrowe pragnienie sprawdzenia się....tak. to bardzo interesujące...Więc gdzie cię mam umieścić?"
Długo siedziałem na tym stoliku, że nie wiem ile to minęło... Uczniowie się niecierpliwili...
~Nie chcę do Slytherinu... ~ pomyślałem sobie
" Nie do tego domu? - spytała mnie Tiara - Pewnyś tego?Dzięki Slytherinowi możesz być kimś wielkim, tak to wszystko siedzi w twojej głowie, a ten dom na pewno pomoże ci osiągnąć wielkość i potęgę, chłopcze...Wciąż jesteś pewny, że nie chcesz? Skoro tak... to niech będzie..."
- GRYFFINDOR!!! - ostatnie słowa krzyknęła na całą sale.
Odetchnąłem z ulgą i poszedłem do stołu Gryfonów..Spojrzałem na Jessice, która mi pomachała... Nagle ze stało wynurzył się duch...
-Nowi? Jakże mi miło was przywitać w Gryffindorze! - rzekł
- Kim ty jesteś? - spytał ktoś z nowych uczniów
- Ser Nicholas de Mimsy - odparł duch, a jeden ze starszych uczniów rzekł
- To jest Prawie Bezgłowy Nick
- CO to znaczy PRAWIE? - spytałe
-To.. - mówiąc to Nick złapał się za lewe ucho i pociągnął....głowa przechyliła się na bok i spoczęła na ramieniu, jakby była na zawiasach.Ktoś chciał obciąć mu głowę, ale nie wyszło.
Po skończonej ceremoni i kolacji udaliśmy sie do swych pokoi... Prefektem domu Gryfonów był Percy Weasley. Weszliśmy do naszego salonu i nam wszystko wyjaśnił... Poszliśmy do siebie spać...
*Następnego dnia*
Szukaliśmy z Selene sali, bo się zgubiliśmy.. Pierwszą lekcje mieliśmy Transmutacje. Pani MacGonadal na pewno się wścieknie.. W końcu znaleźliśmy salę i weszliśmy do środka. Naszczęście nie było pani MacGonadal, tylko kot siedział na środku...Chwila? Kot...Nagle kot skoczył i przemienił się w panią Minerve...
- Gdzie wyście się szwędali? - spytała groźnie
- My.. proszę pani profesor się zgubiliśmy - wyjaśniłem
- Może, któreś z was mam zmienić w zegarek? Przynajmniej jedno was było by na czas....
Usiedliśmy na swoje miejsca i lekcja się rozpoczęła
- Trasmutacja jest najbardziej złożonym i niebezpiecznym rodzajem magii, jakiego będziecie się uczyć w Hogwarcie. Każdy, kto będzie rozrabiał w klasie opuścic ją i już di niej nie wróci. Zosaliście ostrzeżeni.
Potem zmieniła katedre w prosiaka, a prosiaka w katedre. Każdy z nas chciał tak umieć, ale nie byliśmy gotowi. Po zapisaniu mnóstwo skomplikowanych reguł i wskazówek, każdy dostał zapałkę i musiał ją zmienić w igłę. Pod koniec zajęć jedynie mi i komuś jeszcze coś z tego wyszło...
- Fajne to, ale ja najbardzie nie mogę się doczekać Obrony przez czarną magią! - rzekłem do Seleny
Na korytarzu zobaczyłem Jessice, podszedłem do niej
- Cześć, jak tam pierwsza lekcja? Bo moja fantastyczna - rzekłem
<Jessica??>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz