To był mój pierwszy dzień w nowej szkole, chciałam zdobyć przyjaciół, ale
ponieważ byłam onieśmielona nową sytuacją na przerwie kręciłam się bez
celu w pobliżu innych bawiących się nowych koleżanek i kolegów. Magle
potknęłam się na korzeniu wystającym nad siemię i już miałam upaść
kiedy on mnie złapał. Był przystojny i miał jedno oko fioletowe, a drugie
pomarańczowe. Od razu mi się spodobał, to znaczy widziałam go wcześniej,
ale ani razu nim nie rozmawiałam. Złapał mnie i popatrzył mi prosto w
oczy, poczułam motyle w brzuchu.
- Cześć - powiedziałam nieśmiało i uśmiechnęłam się. - Dzięki za złapanie - w tym momencie zrobiłam się cała czerwona.
William?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz