- Nightmare Jessica! - moje nazwisko zostało wywołane. Wystąpiłam z rzędu pierwszoroczniaków i na nogach z waty zbliżyłam się do stołka. Trzęsłam się jak galareta. Usiadłam... nałożyli mi na głowę tiarę przydziału...
"Co my tu mamy.. ach tak, zawziętość, wścibskość - zaczęła szeptać tiara - ale także odwagę, męskość..."
- Slytherin - szeptałam w myślach. Co by było, gdyby przydzielili mnie inaczej!? Co to byłby za szok dla mamy! I co z rodzinną tradycją!? I matka i ojciec byli Ślizgonami, a u Blacków to przecież tradycja!
- SLYTHERIN! - wydarła się tiara. Odetchnęłam z ulgą. Zdjęłam tiarę i pobiegłam do stołu zadowolonych Ślizgonów...
Po mnie było jeszcze duuużo osób.
- Drakon Entrei! - obwieściła McGonagall. Pewnie trafi do Gryffindoru... Odwróciłam się i spojrzałam na chłopaka, który właśnie podchodził do stołka.
Drakon?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz