środa, 8 lipca 2015

Od Drakona do Jessicy

Dostałem list z Hogwartu, rodzice się bardzo ucieszyli z tego powodu. Wielkie nieba przecież idę do szkoły magi i czarodziejstwa. Norma... Westchnąłem ciężko i spakowałem się. Po godzinie znalazłem się na peronie. Nagle zobaczyłem jakąś dziewczyne, która nie była mugolem, gdyż to wyczułem - była taka sama jak ja. Szedłem za nią by sprawdzić moje przypuszczenia. Okazały sięsłuszne - była czarodziejką. Wszedłem za nią do naszego peronu....
- Wsiadamy! - usłyszałem głos czarodzieja.
Zobaczyłem,że ta dziewczyna nie wsiada, więc ją złapałem za rękę.
- Sorka, ale gdybym tego nie zrobił to byś się spóźniła. Jestem Drakon - przedstawiłem się
- Jessica,dzięki - odparła
Uśmiechnąłem się do niej...
- Chodźmy znaleźć sobie miejsce... - rzekłem
Dziewczyna się zgodziła i poszliśmy. Przez całą podróż rozmawialiśmy ze sobą i bliżej się poznaliśmy.
- Jak myślisz do jakiego domu nas przydzielą? A tak wogule to do jakiego domy byś chciała należeć? - spytałem Jessice
Zastanowiła się przez chwilę i odparła
- Slytherin, a ty?
- Nie wiem... Może Gryffindor - odparłem
Uśmiechnęła się na me słowa.... Przez resztę drogi rozmawialiśmy, śmialiśmy się....
*Po dotarciu na miejsce*
Wysiadliśmy z pociągu. Na stacji przywitał nas bodajże gajowy...
- Pierwszoroczni!! - krzyczał
Zebraliśmy się wokół niego.
- Jestem Hagrid,gajowy Hogwartu - odparł
- A ja Drakon - przedstawiłem się z uśmiechem
Hagrid się uśmiechnął i uścisnął mi dłoń...Poszliśmy za nim do łódek. Usiadłem z Jessicą i jeszcze jakimś chłopakiem. Po dotarciu na miejsce przywitała nas chyba pani profesor...
- Witam w Hogwarcie! Jestem profesor Minerva McGonagal i jestem opiekunem domu Griffindor. Za chwilę zostaniecie wprowadzeni do Wielkiej sali i zostaniecie przydzieleni do swych domów. - odparła
Po chwili zostaliśmy wprowadzeni do środka Wielkiej sali. Na środku stał stołek, a na nim leżała jakaś czapka czy coś w tym stylu. Nagle to coś drgnęło i zaśpiewało donośnym głosem:
" Lat temu tysiąc z górą,
Gdy jeszcze nowa byłam,
Założycieli tej szkoły
Przyjaźń szczera łączyła.
Jeden im cel przyświecał
I jedno mieli pragnienie,
By swą wiedzę przekazać
Przyszłym pokoleniom.
"Razem będziemy budować!
Wiedzy pochodnię nieść!
Razem będziemy nauczać
I wspólne życie wieść".
Gdzie szukać takiej zgody

I tak głębokiej przyjaźni:
Czworo myślących zgodnie
I nie znających waśni.
Gryffindor i Slytherin
zgadzali się nawet w snach.
I zawsze widziano razem
Ravenclaw i Hufflepuff.
Jak więc taka przyjaźń
Już wkrótce się rozpadła?
Tego młodzież dzisiejsza
Przenigdy nie odgadła.
Slytherin nagle oświadcza,
Że ani mu się śni,
Nauczać magii takich,
Co nie są czystej krwi.
Ravenclaw na to rzecze,
Że bystrych nauczać chce,
Gryffindor że ceni dzielność
Bardziej niż czysta krew.
Hufflepuff chce uczyć wszystkich,
Jak głośno oświadczyła.
Sporu nie rozstrzygnięto
Ja tego świadkiem byłam.
Bo każdy z założycieli
W domu swym rządzić chce,
Każdy przy swoim wyborze
Do końca upiera się.
Slytherin przyjmuje takich,
Co mają czystą krew,
Co mają więcej sprytu
Od uczniów domów trzech,
Ravenclaw bystrych ceni,
Gryffindor dzielnych chce,
A Hufflepuff resztę uczy
Wszystkiego co sama wie.
Tak więc spór zakończono
I przyjaźń się umocniła,
Na wiele lat powróciła.
Lecz później znów niezgoda
Wśród czworga się zakrada,
Na błędach wykarmiona,
Czai się w sercach zdrada.
Domy, co jak filary
Dzielnie wspierały szkołę,
Zaczęły sobie nawzajem
Narzucać swoja wolę.
I już się wydawało,
Że koniec szkoły bliski,
Że odtąd druh druhowi
Stanie się nienawistny,
Że miecz o miecz uderzy
I wnet poleje się krew,
Gdy wtem Slytherin stary
Odchodzi z zamku precz.
I choć ucichły waśnie,
Choć spory wygaszono,
Odtąd we wspólnym dziale
Już się nie jednoczono.
I dotąd zgodna czwórka
Niezgodna trójką się stała,
I odtąd domy Hogwartu
Dzieli różnica niemała.
A teraz mnie posłuchajcie,
Wybiła wasza godzina,
Teraz Tiara Przydziału
Rozdzielać was zaczyna.
I chociaż nie wiem sama,
Czy błędu nie popełnię,
Ten przykry obowiązek
Dziś wobec was wypełnię.
Tak jak mi rozkazano,
Na domy was podzielę ,
Choć nie wiem , czy przypadkiem
Przyjaciół nie rozdzielę.
Choć nie wiem, czy mój wybór
Do zguby wiedzie wprost.
Musze wyboru dokonać,
Bo taki już mój los.
Czytajcie znaki czasu,
Poczujcie grozy tchnienie,
Bo dzisiaj Hogwart cały
Osnuły złowróżbne cienie.
Wróg z zewnątrz na nas czyha,
Śmiertelny gotując nam cios, .
Musimy się zjednoczyć
By złowrogi odwrócić los.
Wyznałam wam cała prawdę,
Niczego nie ukryłam
I Ceremonię Przydziału
Za chwilę rozpoczynam."
Po tym jak ten kapelusz skończył rozmawiać głos zabrała pani MacGonagal..
- To jest Tiara przydziału, która was przydzieli do waszych domów. Osoby, które wyczytam niech podejdę do mnie. - rzekła pani profesor
Wszyscy zaczęli oczekiwać przydziału... Na pierwszy ogień poszedł Gabriel Kennedy i został przydzielony do Hufflepuff... Potem przyszła kolej na Jessice...
<Jessica??>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz