Wzięłam fasolkę i zaczęłam ją jeść. Po chwili zaczęłam się krztusić,
ponieważ miała smak glutowy. John zaczął się śmiać. Chcąc, nie chcąc
połknęłam fasolkę, żeby nie było. Wzdrygnęłam się potem. Co, jak co, ale
gluty smaczne nie są. John nadal się śmiał.
- Hahaha, bardzo śmieszne. - Udawałam obrażoną.
Po chwili jednak nie wytrzymałam i również zaczęłam się śmiać. Nasz atak
śmiechu trwał gdzieś tak z piętnaście minut. Potem, aby zmienić "temat"
spytałam:
- Co lubisz robić i jak myślisz, jaki przedmiot będzie twoim ulubionym?
Bo ja lubię rysować i łamać zasady, a co do przedmiotu myślę, że będzie
to OPCM. Podobno mój ojciec i Profesor Lupin byli kiedyś przyjaciółmi,
to może kiedyś zdradzi mi coś o ojcu. Bo matka mówiła mi tylko, że miał
jedyną zasadę, która zresztą jest też moją zasadą, a dokładniej "Zasady
są po to, aby je łamać", jako jedyny z rodziny był w Gryffindorze, oraz
to, że... - Urwałam na chwilę, aby zobaczyć, czy nikt nie nie
podsłuchuje. - Bez dowodów został zamknięty w Azkabanie. - Westchnęłam i
posmutniałam, jak zawsze zresztą, gdy wspominam o ojcu.
John?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz